Eureka

Dla uczniów

Dbamy o emocje

Każdy rodzic chciałby, by jego dziecko przynosiło świetne stopnie i lubiło się uczyć. To jednak jest możliwe  tylko wtedy, kiedy – obok rozwoju intelektualnego  – dba się także o emocje dzieci.

 

Jak przekonać zdolnego a niezbyt pracowitego kilkulatka, by zajął się żmudnym ćwiczeniem? Czy da się w nim w jakiś sposób zaszczepić ambicję, motywację do osiągania coraz lepszych wyników, wyznaczania sobie coraz trudniejszych celów?
Mamy dobrą wiadomość: nikt nie rodzi się ambitny. Ambicja w ogromnym stopniu zależy od wpływu środowiska, w jakim się wychowujemy, ale oddziaływanie tego środowiska, działalność wychowawcza muszą być dostosowane do wrodzonych predyspozycji.
– Kłopoty zaczną się, gdy u danej osoby rozwinie się ambicję w dziedzinie, w której nie ma ona uzdolnień – ostrzega profesor Mirosław Kofta, psycholog osobowości ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. – Może to prowadzić do frustracji, nerwicy, samooszukiwania się, a nawet utraty kontaktu z rzeczywistością. Osoby, którym wmówiono, że mają być wielkimi muzykami, choć ich talent w tym kierunku jest mierny, zaczną z czasem unikać sytuacji, w których ich samoocena mogłaby ulec pogorszeniu. Zaczną żyć w świecie własnych złudzeń.
Takim ludziom trudno poradzić sobie z porażką. Zresztą, nikomu nie jest łatwo. Dlatego przeżywania porażek trzeba się nauczyć i naukę tę najlepiej rozpocząć jak najwcześniej. - Trudno wychować silnego człowieka z dziecka, przed którym rodzice usuwają wszelkie trudności życiowe - mówi prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska. - Dojrzałość człowieka polega na tym, że traktuje porażki jako część życia i umie sobie z nimi radzić. Nasza ocena sytuacji, które postrzegamy jako trudne, nie jest obiektywna - tłumaczy specjalistka - ale zależy od naszej samooceny. Kiedy wzrasta poczucie własnej wartości, spada poczucie trudności. Dlatego trzeba w dzieciach budować wiarę we własne siły i podnosić poziom odporności emocjonalnej.

- Z naszych obserwacji wynika, że wybitnie uzdolnione dzieci bardzo często źle radzą sobie z porażką - mówi Maria Mach, dyrektor Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, który zajmuje się wynajdywaniem i wspieraniem rozwoju dzieci utalentowanych. - Są zbyt nastawione na sukces. Słyszą często: "jesteś świetny, wspaniały". Może to doprowadzić do sytuacji, w której wybitnie uzdolniony uczeń z obawy przed niepowodzeniem, zacznie wybierać sobie zadania łatwiejsze. To nie jest motywujące. Bo w ten sposób schodzimy ze ścieżki autentycznych wyzwań. Dziecko się nie rozwija.

Jak więc rozwijać w dzieciach odporność emocjonalną? Psychologowie radzą tak: nie chrońmy dzieci przed przykrościami, ale mądrze je przez nie przeprowadzajmy. Pokażmy dziecku, że z przegranej można wyciągać konstruktywne wnioski: w związku z tym, że wszyscy popełniamy błędy, dobrze jest uczyć się na nich, analizować ich powody i poszukiwać alternatywnych sposobów wyjścia z sytuacji. Błędy pomagają nam często w znalezieniu takich rozwiązań, których nigdy inaczej byśmy nie szukali. Postarajmy się też nauczyć dziecko przestać myśleć o wyniku, a skoncentrować na samym zadaniu. Taka strategia pozwala na bieżąco korygować sposób działania, a po drugie hamuje lęk przed porażką. Bo sukces, to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu – jak powiedział kiedyś Winston Churchill.

- Radzenia sobie z porażką powinni przede wszystkim uczyć rodzice - mówi Maria Mach. - Mogą czasem pozwolić dziecku rozwiązać za trudne zadanie. Trzeba jednak w takiej sytuacji przy nim być, żeby powiedzieć: tak się zdarza. Ludzie co krok napotykają na problemy, z którymi nie są w stanie sobie poradzić. I to rozwija. Praca nad wielkimi odkryciami to nie ścieżka od sukcesu do sukcesu. Są pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi i - co więcej - nasz wysiłek też często ich nie przynosi. Ale poszukiwanie ich jest twórcze.

Najgorsza jest rezygnacja.

Copyrights by www.szkola-eureka.pl All rights reserved.
Coded by GRAFEK